Kraków raz jeszcze…

Kilka dni temu usłyszałem historię:

„Trzy tygodnie po zakończeniu wojny, wysłano nas z konwojem do Krakowa. Wiezliśmy głównie żywność. Powiedzieli nam, że straszny głód. Nie pamiętam gdzie, ale to już chyba były tereny Polski, trafiliśmy na Armię Czerwoną z Mandżurii. Powiedzieli nam – Sprawdzamy jedną ciężarówkę. Odstawili ją na bok. Nagle pada rozkaz – Jechać dalej! Nigdy więcej nie zobaczyliśmy naszego trucka i kierowcy. Oni mieli dzicz w oczach – już nigdy więcej nie chce spotkać Armii Czerwonej, a szczególnie z Mandżurii”*
Btytyjski Żołnierz lat 86
Zadaję sobie pytanie – Czy aby granica z Azją przebiega na Uralu?

* To jest skrót, ale łzy w jego oczach były prawdziwe

Odpowiedzi: 2 to “Kraków raz jeszcze…”

  1. andsol Says:

    No nie, ale kierowcy chyba nie zjedli??

    Na mojej witrynie przepisałem kiedyś coś takiego:
    Michał Radgowski – Wstydliwy temat Rzeczpospolita 27.04.02, Nr 17

    Obecność zwierząt bywa wyznacznikiem pewnego typu cywilizacji.
    Polacy wracający po wojnie ze stepów Azji czy z Sybiru bezbłędnie
    rozpoznawali naszą granicę: nagle do ich uszu dochodziły szczekania
    psów. Po tamtej stronie zjedzono je już dawno.

    A opowieści mojej babci z Wilna gdy ci mili goście się pojawili…

  2. lizzardo Says:

    Andsol – o tym niestety nic nie wiadomo, mam nadzieję, że nie.

    Co do opowieści – na pewno mogłaby powstać z nich wielotomowa seria.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: