W szponach chińskiej medycyny

Jakieś dwa tygodnie temu znajomy zadzwonił do mnie i zapytał, czy nie przeszedłbym się z nim w jedno miejsce. „Wszystko zależy, co to za miejsce” – odpowiedziałem. „Nie przez telefon – usłyszałem – spotkamy się na mieście, to ci wszystko wyjaśnię.” „Coś ty taki tajemniczy? – zapytałem. „Jak się spotkamy, to się dowiesz.” – rzucił do telefonu. Spotkaliśmy się w umówionym miejscu i znajomy bez słowa wyjaśnienia zaczął mnie prowadzić w boczną uliczkę. „To tutaj” – kiwnął głową w kierunku chińskiej apteki. „Co, korzonki?” – powiedziałem z przekąsem. „No, w sumie to tak – te” – i poklepał się po łysinie. „A to o to chodzi” – oświeciło mnie w tej chwili. „Kolega kupił sobie tutaj kurację na porost włosów, podobno rewelacyjna, pomyślałem, że może ty też się zainteresujesz. W końcu, też na Metala nie wyglądasz” – dodał kąśliwie. „Jakoś nie wpadam z tego powodu w depresję” – dodałem, ale moja urażona duma zawyła jak stado wilków. „No dobra to chodź do tego cud – przybytku, panie Cage z odzysku.”

 china by lizzardo
Weszliśmy do środka sklepu, gdzie na regałach zalegały w wielkich słojach suszone rośliny, łodyżki i różnokolorowe pigułki. W równych rzędach ustawione stały, pudełka, ze specyfikami, których przeznaczenia można się było jedynie domyślać. Powitała nas uśmiechnięta para gospodarzy w śnieżnobiałych fartuchach. „Proszę chwilkę poczekać, skończę tylko obsługiwać klienta, i napić się w tym czasie herbaty” – rzucił z uśmiechem i wypełnił dwie czarki zielonkawym płynem. Kiedy skończył „obsługiwać klienta”, podszedł do nas i z uśmiechem zapytał, – „W czym mogę pomóc?” „Kolega chciałby się dowiedzieć czegoś więcej o kuracji na porost włosów…” – zacząłem i nie skończyłem jeszcze, kiedy farmaceuta podszedł do półki i sięgnął z niej kilkanaście pudełek. „To jest ta, kuracja.” – rzucił z uśmiechem, trwa miesiąc, ale należy ją stosować, co najmniej trzy miesiące w roku. W zestawie są pastylki poprawiające krążenie i tonik, do wcierania.” Szybko objaśniłem koledze, w czym rzecz i z aprobatą pokiwał głową. W tym momencie zza zasłonki wyjrzała Pani i zamieniła z Panem kilkanaście zdań po chińsku. „Właśnie mi koleżanka podpowiedziała, że dla przyspieszenia kuracji możemy jeszcze zaoferować seanse akupunktury. Proszę też masować czaszkę imbirem, przed nałożeniem toniku.” „Czym? – zapytał kolega z miną jakby mu kazano nacierać głowę podkową – „Imbirem. Dostaniesz w każdym azjatyckim sklepie.” – powiedziałem. „Aha – mruknął – dobrze, biorę, ale akupunktury nie chcę.” Chińczyk przysłuchiwał się naszej rozmowie i kiedy powiedziałem, że kolega się zgadza, ale za akupunkturę dziękuje, z gracją podszedł do półeczki i gruntownie ją opróżniając z zawartości, powiedział – „To jest kuracja na jeden miesiąc, tu jest tonik, dam wam 20 procent rabatu. Proszę nie zapominać o imbirze i wrócić, kiedy skończy się tonik i pastylki. Dwa razy?” „Nie, nie – powiedziałem – tylko jeden zestaw – ja poczekam i poobserwuję kolegę.” „Jestem przekonany, że wrócisz.” – powiedział aptekarz. Uśmiechnąłem się i wyszliśmy.

Właściwie, to miał rację. Wróciłem, ale z innego powodu. W piątek zatoki sprawiły,  że na jakiś czas zamieniłem się w Krecika. Na zdjęciu – chińskie lekarstwo na chroniczne zapalenie zatok.

Odpowiedzi: 2 to “W szponach chińskiej medycyny”

  1. larysan Says:

    No to zdrówka – na pohybel zatokom – nosowym , czołowym i jakom tam jeszcze…. Napisz czy pomogło – koledze i tobie🙂

  2. lizzardo Says:

    larysan – co do kolegi, to proces długofalowy🙂, a u mnie już lepiej, tylko te pigułki strasznie gorzkie i trzeba brać po 10 trzy razy dzienie🙂 To w saszetkach lepsze.🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: