„My emigranci”

„There are two tragedies in life. One is not to get your heart’s desire. The other is to get it.”  George Bernard Shaw “Man and Superman”

Jeszcze tej książki nie czytałem, ale jeżeli mam już zrobić jakieś noworoczne postanowienie, to na pewno stanie się nim lektura zbioru “My Emigranci”. Tymczasem z wielkim zainteresowaniem przeczytałem artykuł Macieja Wierzyńskiego w pierwszym styczniowym numerze Polityki.

Nigdy tego nie ukrywałem, że głównym, choć nie jedynym motywem mojej emigracji były czynniki ekonomiczne. Nawet zżymam się, kiedy w odniesieniu do ostatniej fali wyjazdów z Polski używa się określenia emigracja. Jaka to emigracja, kiedy bilet lotniczy do Polski kosztuje 40 funtów w dwie strony, do Warszawy leci się godzinę i czterdzieści minut, a samolot dostępny jest siedem dni w tygodniu, a jak się nie spodoba to zawsze droga powrotna jest otwarta.

Bardzo podoba mi się komentarz autora do tego fragmentu wspomnień zamieszczonego w zbiorze „My Emigranci”:

„Opadła ze mnie cała zasłona przykrywająca szambo, w jakim tkwiłam. Pani Magister stosunków międzynarodowych, ratując się przed śmiercią głodową w ojczyźnie, zmienia się w kuchareczkę, kelnereczkę, pomywaczkę i sprzątaczkę w Wielkiej Brytanii. Wspólnie z innymi magistrami prawa, matematyki stosowanej, muzykologii, filologii, architektury, ekonomii tworzymy nową klasę prostytuującej się emigracji… Obrzydzeniem napełnia mnie to miasto, ci ludzie, ci Polacy. WIELKA SRYTANIA”.


Maciej Wierzyński komentuje tę wypowiedź w sposób perfekcyjny:

 „To jest postawa, która nie pozwala mi uczestniczyć w zbiorowym lamencie nad strasznym losem Polaków zmywających garnki w Irlandii.”


Nie mogę się wypowiadać o wcześniejszych falach emigracji, powojennej, tej z 68 i tej po 80 roku, ale z własnych obserwacji mogę tylko potwierdzić, że wiele osób przyjeżdżających do Wielkiej Brytanii w brutalny czasem sposób doświadcza na własnej skórze zderzenia rzeczywistości z własnymi oczekiwaniami. Trzeba naprawdę zgiąć kark, zapomnieć o postawie roszczeniowej i zmienić mentalność, aby nie wyjeżdżać stąd z okaleczoną dumą i przeświadczeniem, że cała ta „emigracja” to „grząskie i cuchnące bagno”. Zachęcam osoby zainteresowane i nie tylko do sięgnięcia po tę książkę i dziękuję autorowi, za utwierdzenie mnie w słuszności przyjętej postawy.


Dla mnie pobyt w Wielkiej Brytanii, który miał trwać rok, a trwa już ponad cztery lata, to jedna wielka szkoła przetrwania, coś w rodzaju uniwersytetu życia, gdzie wykładają rozmaite przedmioty od walki wręcz poprzez antropologię, socjologię, psychologię po etnografię na robótkach ręcznych skończywszy. Ktoś może mi powiedzieć, ale to samo mógłbyś mieć w Polsce. Nie do końca. Zarówno tutaj jak i w Polsce, jeżeli coś mi nie pasuje mogę użyć pewnego łacińskiego słówka, które zna większość moich rodaków, nieposiadających nawet pojęcia, że łacina istnieje i dorzucić krótki komentarz mocno związany z poczynaniem potomka, ale częściej używany jako wyraz zmęczenia lub zniechęcenia daną sytuacją lub stanem rzeczy. Jednak tutaj nie warto tego robić, a w Polsce robi tak, co druga osoba, tak źle i tak niedobrze. Wiem, że gdybym tak sobie powiedział cztery lata temu, tkwiłbym teraz gdzieś między Poznaniem a Toruniem z naburmuszoną „polską mordą” i pluł sobie w brodę. Musżę co prawda przyznać, że wiele spraw związnych z Polską mi umknęło, wyłem do księżyca i zdzierałem ręce do krwi, ale też wiele zyskałem i nie chodzi mi wcale o kwestie materialne.

Tuż przed ostatnim wyjazdem do Polski siedzieliśmy sobie z Derrem i popijaliśmy Tyskie, zagryzając cebulowymi krążkami. Wtedy powiedziałem do niego: „a jeszcze nie tak dawno sam je wrzucałem na zapleczu do gorącego oleju. Na co odpowiedział: „No widzisz, a teraz ktoś robi je dla ciebie.” I to jest piękne, wystarczy tylko chcieć.

Odpowiedzi: 5 to “„My emigranci””

  1. cito1 Says:

    Tymczasem znów tymczasowo🙂 Kobiety już tak mają🙂

  2. lizzardo Says:

    Cito – widziałem🙂 Na razie nie zmieniam🙂

  3. joe Says:

    ładne.

  4. cito1 Says:

    😦

  5. lizzardo Says:

    Joe – dzięki🙂

    Cito – no już🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: