Wszyscy jesteśmy genetycznym eksperymentem…

 Spokojnie, nie porwali mnie kosmici ani nie zostałem napadnięty przez gigantycznego Transformersa.

 Następnym razem, kiedy w sobotę rano zadzwoni telefon, najpierw się zastanowię dziesięć razy zanim go odbiorę. Wam też radzę, ale o tym za chwilę.

Skąd się wzięli kosmici i eksperymenty w dzisiejszym wpisie? Wszystko za sprawą ostatnich lektur i filmu, który obejrzałem (i nie byli to wcale Transformers). Swoją drogą jak w ciągu ostatnich czterech znalazłem na to czas, pozostanie dla mnie równie nierozszyfrowaną tajemnicą jak pochodzenie żelaznej kolumny z Delhi. Tak, skończyłem w końcu dzieło Waltera J. Langbeina „Bogowie z Kosmosu” i muszę wam powiedzieć, że prawie dałem się przekonać, że Sodoma i Gomora oraz Mohendżo Daro zostały zniszczone poprzez eksplozję bomb atomowych, a Noe z pochodzenia był kosmitą, Mahabharata, to kronika wojen toczonych przez kosmitów na Ziemi przed setkami tysięcy lat. Nie ma co, autor jest bardzo przekonywujący. Niezła lektura, żeby się oderwać od codzienności.

Jeszcze kilka słów o filmie „Evan Almighty” – swobodnie można go nie obejrzeć i zamiast biletu do kina kupić hamburgera – wyjdzie na to samo. 

Wracam teraz do odbierania telefonu. Należy czekać tak długo, aż twój szef znajdzie innego jelenia do odwalania czarnej roboty i porządkowania Stajni Augiasza. Zastępstwo takie jak to ostatnie, może się skończyć utratą zmysłów, a w najlepszym przypadku czterodniowym odcięciem od świata. Szczególnie jest to niewskazane, kiedy zostaje się zaproszonym na pożegnalną imprezę koleżanki z Hiszpanii i gdzie konsumuje się wino jabłkowe rodem z Asturii, a w niedzielę rano trzeba zaczynać pracę. No, ale przetrwałem, nawet tego potwornego kaca po hiszpańskim kwasidle, przy okazji po raz pierwszy w życiu wygrałem w zakłady piłkarskie – weszło mi pięć remisów w ligę angielską. Ale do dzisiaj nie jestem pewien, czy ostatnie cztery dni zdarzyły się naprawdę, czy przypadkiem mnie faktycznie kosmici nie porwali.

P.S.: Skoro o porwaniach mowa, ten Pan mnie też porwał swoim śpiewem i jury także, nie mówiąc o publice:

Odpowiedzi: 3 to “Wszyscy jesteśmy genetycznym eksperymentem…”

  1. Froasia Says:

    Tak, ten pan porwał wszystkich już jakiś czas temu, ale ostatnio była pani, która tak rozbawiła wszystkich, że aż musieli wyjść. Kojarzysz? http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60153,4515022.html

  2. lizzardo Says:

    Tak widziałem to – apprentice jockey🙂

  3. marga Says:

    ja nawet AB juz nie wlaczam, bo moj ukochany szef wydzieral sie do sekretarki, tak jak bym to ja odebrala telefon, a potem mial pretensje, ze nie raczylam przybyc na jego wezwanie😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: