O wie brach liegen unsere Schollen…

O wie brach liegen unsere Schollen,

Es gibt Saatkorn, dochfehlt es an Händen

Unsere Nachkommen werden uns grollen,

Die geboren sind elend zu enden,

Denn gar brach liegen unsere Schollen

Es gibt Saatkorn, doch fehlt es an Händen. 

Ringsherum in den Nachbargemarken

Sieht man Fremde den Wohlstand vermehren,

Wie sie Furchen ziehen, ackern und Beschweren,

Wie sie roden, frotz Schweiss und Beschweren,

Ringsherum in der Nachbargemarken

Sieht man Fremde den Wohlstand vermehren. 

Zwischen inhen und liegt die Grenze,

Die nur trauernde Weiden umsäumen,

Wir verschlafen die Sommer und Lenze,

Früh ermattet, versunken in Träumen,

Zwischen ihnen und uns liegt die Grenze,

Die nur trauernde Weiden umsäumen. 

Zu uns weh’t von den Gräbern herüber,

Schleicht sich diebisch in seelische Schlünde,

Macht die Sinne uns welker und trüber,

Löscht den Eifer, dass er nicht mehr zünde,

Ach, der Wind, der da weht uns herüber

Von den Gräbern in seelische Schlunde. 

Jan Kasprowicz in der Übersetzung von Karl Dedecius.   

Zamierzałem dzisiaj napisać, o sensacyjnym powrocie na scenę, po 19 latach przerwy Led Zeppelin, ale po lekturze Azraela i Socjo stwierdziłem, że Zeppelini „nie zając i nie uciekną”, a tym, co chcę napisać teraz może w innych okolicznościach bym nie napisał.  Dokładnie do wybuchu II Wojny Światowej, język niemiecki w mojej rodzinie funkcjonował na równych prawach z polskim. Po wszystkich wojennych przeżyciach, mój dziadek, władający perfekcyjnie językiem Goethego, powiedział sobie, że już nigdy więcej nie wypowie w nim ani słowa. Pochodzę z rodziny, gdzie chichot historii słychać głośno i wyraźnie. Dziadek walczył w Kampanii Wrześniowej „u generała Kleebeerga”, w Polskim mundurze, Sowieci trzymali go we Lwowie w więzieniu, a potem Niemcy zamknęli na Majdanku. Prababcia wykupiła go z obozu, a On uciekł jej do partyzantki, a potem po wojnie musiał się ukrywać, bo nie dosyć, że pochodzenie nie to, to jeszcze nie ta partyzantka. Mój Dziadek w pewnym momencie swojego życia pogodził się z przeszłością, wybaczył nawet swojej córce, że wybrała żywot Niemki i ściskał czule swoje wnuki, które prawie nie mówią po polsku. Dlatego, może czasem jestem uszczypliwy w stosunku do naszych sąsiadów zza Odry, ale w gruncie rzeczy chcemy czy nie, musimy z Nimi dyskutować. Dyskutować, a nie wygrażać małymi piąstkami. Dialog z sąsiadem wcale nie musi oznaczać służalczości a wołanie o powściągliwość Niemiec wobec Polski jest takim samym idiotyzmem jak upatrywanie w Niemczech wroga Numer 1. Zresztą nie tylko o sprawy Polsko – Niemieckie chodzi i w polityce wewnętrznej  pora skończyć z wymachiwaniem szabelką. Najwyższy czas, aby nigdy więcej  „wicher od mogił ku nam zawiewał i jak złodziej do wnętrza się wciskał”.

Odpowiedzi: 2 to “O wie brach liegen unsere Schollen…”

  1. marga Says:

    howgh!😀

  2. lizzardo Says:

    🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: