Ekspres Reporterów…

Książeczka liczy prawie 160 stron, pożółkłe kartki, brak okładki, w środku równie żółty jak zadrukowane kartki papieru kupon Totalizatora Sportowego na zakłady piłkarskie. Kupon służył jako zakładka i utknął gdzieś w środku tomiku. Na, ugryzionej zębem czasu stronie tytułowej można przeczytać: Ekspres Reporterów i coś w rodzaju spisu treści: Wiesław Romanowski – „Widok za milion dolarów”, Krystyna Rożnowska – „Wszystko z miłości?”, Elżbieta Dziwisz – „Niezwykła – zwykła sprawa” i Gwiazda „Ekspresu Reporterów” – Stanisława Konieczna.Pod spodem –  Krajowa Agencja Wydawnicza Warszawa 1980.To jedyna pozycja, która ocalała z mojej kolekcji „Ekspresów”, nie mam pojęcia, jakim cudem zawieruszyła się na półce z bajkami u Piranii. Widocznie podczas wszystkich, przemeblowań i remontów, przycupnęła sobie obok Calineczek, Franklinów, Kopciszków i innych Kaczorów Donaldów. Zresztą sama książka, bo trudno nazwać to wydawnictwo czasopismem, przypomina Kopciuszka, siermiężny papier, brak ilustracji, taki „kryzysowy potworek” wydany w styczniu 1980 roku. Jednak podobnie jak twórczość Charlesa Perrault stanowił dla mnie coś w rodzaju zbioru baśni, które rozpalały wyobraźnię nastolatka, czytałem to wszystko jednym tchem – o Polaku, który nauczył się japońskiego i wygrał międzynarodowy konkurs oratorski w tym języku w Tokio, o rozlicznych przygodach małżeńskich Pani Tereski czy aferze łapówkowej w Brzesku. Trochę to wszystko już trąci myszką, czasami jest śmieszne: „W owym czasie na czarnym rynku – nie wiem czy znane jest Ci to określenie – wartość jednego dolara równała się wartości 600 jenów. Niechaj jednak ta informacja nie wprowadzi Cię w błąd – nie chodzi tu o wielkość sumy. Chodzi o to, że po przegranej wojnie nasz kraj stał się krajem demokratycznym. – Ja wiem, że to nie jest prawdziwa demokracja i wolność, którą wy Polacy w końcu otrzymaliście.” – Wiesław Romanowski – „Widok za milion dolarów”. Czasem groźnie: „Wykradł mnie, tak normalnie mnie wykradł. Przyjechał do Hiszpanii i zatelefonował z hotelu, nakazując żebym za pół godziny była gotowa do drogi. Powiedział, że się rozwodzi ze swoją żoną, że ona leży w szpitalu, bo z rozpaczy podcięła sobie żyły.” – Krystyna Rożnowska „Wszystko z miłości?”, a czasem wiało ezoteryką: „W Brzesku wszyscy od razu zaczęli mówić tylko o tym. Na serwetce z bibuły w restauracji, na odwrocie dowodu „RW” w zakładach pracy, przy kuchennym stole – rozpoczęły się obliczenia: brygadzista zarobi 7,27 rubla transferowego na godzinę, spawacz – 6,5, monter – 6. Zaraz, a jak te ruble transferowe teraz przeliczyć? Na korony czeskie? Bo z tego co najmniej połowa ma być płacona w koronach, a połowa w bonach towarowych PKO. Do tego w kraju kobieta weźmie 80 zł dziennie rozłąki…Jak by nie przeliczać rubli na korony, koron na złotówki – i tak się opłaci. Można zarobić.”Kiedy się to czyta dzisiaj robi się „i śmieszno i straszno”, ale kiedy czytałem to po raz pierwszy rozpalało się we mnie pragnienie aby zostać takim reporterem, ganiać „po świecie” i szukać własnego widoku za milion dolarów. W końcu, kiedy podrosłem dopiąłem swego, dorzucając przy okazji zdjęcia, a wszystko przez przaśne wydanie Ekspresu.Tak na zakończenie, kiedyś włócząc się po Krakowie, próbowałem odnaleźć jadłodajnię Pani Stanisławy, ale bezskutecznie. Szkoda, bo to miejsce naprawdę magiczne (może właśnie, dlatego), jak napisał Jan II Wywiadowca: „…u niej bywali: Ludwik Solski i hrabina Potocka, jago magnificencja rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego i Jerzy Kossak – wielki malarz koni, Karol Frycz, artysta „Zielonego Balonika i Piotr Skrzyneczki, artysta „Piwnicy pod Baranami”. Irena Kwiatkowska, Aleksandra Śląska, Stanisław Zaczyk, przed wyeksportowaniem się na stołeczne sceny. Sławomir Mrożek, zanim nie wynajął sobie mieszkania na cudzoziemszczyźnie, pan Kaczara dorożkarz, zanim stał się słynny przez poemat Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego o zaczarowanej dorożce i Ewa Demarczyk, zanim wygrała festiwal piosenki w Opolu, oraz Wiktor Zin, zanim jako minister nie musiał zająć gabinetu w Warszawie.” No cóż, nie dane mi było nigdy spróbować pierogów ruskich ani kaszy ze skwarkami u Pani Stanisławy, ale mimo wszystko bardzo ucieszyłem się, że znalazłem ten tomik i mogłem go jeszcze raz jak niegdyś przeczytać z wypiekami na twarzy.

Odpowiedzi: 4 to “Ekspres Reporterów…”

  1. su Says:

    lubiłam… też…

  2. marga77 Says:

    w kartonie w piwnicy mam roczniki „Fantastyki”, „Non Stop”, „Magazyn Polski” i kompletna serie komiksow „Kajko i Kokosz” czasami gine na kilka godzin co by poczytac o przeszlosci:)

  3. harry122 Says:

    Mam kilka ciekawych pozycji z lat osiemdziesiątych :))) prym wiedzie jednak Literatura SF z antologiami różnymi na czele, ale miałem też i dzieła Lenina hehehe… słowo miałem użyłem specjalnie, ponieważ poszły na makulaturę :)) dobrze ważyły. Historia ich otrzymania jest nader ciekawa, ale nie będę jej tu przytaczał :))) Fajnie jest móc wrócić do wspomnień i skojarzeń :))

  4. lizzardo Says:

    Su –🙂
    Marga – W Non Stopie najlepsze były reklamy „Młodego Górnika”😉
    Harry – Dzieł Iljicza nie posiadałem, za to mogę się pochwalić posiadaniem przez pewien czas, przemówień Konstantina Czernienki :-)))))).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: