(Nie)Wielka Brytania czyli Jaszczurka strzępi język…

Krainy miodem i mlekiem płynące nie istnieją, nie ma co się oszukiwać i poddawać złudnemu przeświadczeniu. Porzekadło mówi – „Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma”, jednak jest to tylko półprawda, bo możemy równie dobrze czuć się szczęśliwi akurat w tym miejscu, gdzie się aktualnie znajdujemy. Nasze wyobrażenie o „Tam” budujemy na strzępach informacji, często zniekształcanych jak podczas zabawy w głuchy telefon. Ktoś, coś komuś powie, na przykład, że widział kozę z jednym rogiem, a w końcowym stadium dociera do nas informacja, że widziano jednorożca zjadającego złotą trawę.Wyjechałem do Wielkiej Brytanii, zanim jeszcze Polska znalazła się w Unii Europejskiej. Wtedy dla mnie ta Wyspa była Jednorożcem pasącym się na złotych łąkach, tak samo jak dla setek tysięcy Polaków, którzy dotarli tutaj po 1 Maja 2004 roku. Do maja 2004 przeszedłem coś w rodzaju „prania mózgu”, to był zupełnie inny wymiar. Musiałem uczyć się wszystkiego, absolutnie wszystkiego od początku! Od przechodzenia przez jezdnię, po język, w którym musiałem się porozumiewać. Wydawało mi się, że posługując się angielskim od 12 roku życia, opanowałem go na tyle, że nie będę mieć problemów z komunikacją. Nic bardziej mylnego. Okazało się, że ten Jednorożec, tak do końca Jednorożcem nie jest, że złota trawa tu nie rośnie. Jednak myliłby się ten, kto sądzi, że jest to ugór, na którym nic nie wyrasta i że za sprawą dziwacznych opowieści stajemy w obliczu wielkiej mistyfikacji. Cała tajemnica polega na tym, żeby nie poddać się i umieć korzystać z tego, co daje nam los. Mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że los jednak jest tutaj nieco łaskawszy, niż w moim rodzinnym kraju. Powiem szczerze, że każdemu kto wam powie, że dorobił się w Wielkiej Brytanii możecie śmiało wybuchnąć perlistym śmiechem prosto w twarz. Natomiast, możecie wierzyć tym, którzy mówią że osiedlając się tutaj zyskali spokojne życie, okupione ciężką pracą. Nie dostatnie, ale spokojne, bez zamartwiania się o to jak wyglądać będzie  „jutro”. Mimo faktu, że wciąż przytłaczająca większość polskiej emigracji ciągle znajduje się na samym dole brytyjskiej drabiny społecznej, docierają do mnie sygnały, że powoli zaczyna się to zmieniać, co bardzo mnie cieszy i oby jak najszybciej, żeby nauczycielki nie musiały pracować jako sprzątaczki, bankowcy na budowach a inżynierowie przy rozwożeniu pizzy. Możecie wierzyć ludziom, którzy mówią, że odzyskali szacunek dla samych siebie i dla słowa – wysiłek. Przyziemne? O tak, bardzo. Wielka Brytania to tylko inny skrawek Europy, tutaj też trzeba pracować, żeby do czegoś dojść, tylko no właśnie tych „tylko”, można by trochę wyliczyć, ale, po co?

Odpowiedzi: 14 to “(Nie)Wielka Brytania czyli Jaszczurka strzępi język…”

  1. marga Says:

    no popatrz Kochany, ja tutaj za szynka dziewietnascie lat temu przyjechala, a babany na drzewach tez nie rosly, najwazniejsze, zeby sie nie dac oglupic do konca! podaj lapke :)))

  2. marga Says:

    BANANY mialo byc!

  3. lizzardo Says:

    Prosz bardzo :-))))

  4. ala_k_b Says:

    🙂

  5. ala_k_b Says:

    Właściwie nie wiem, dlaczego się tak wyszczerzyłam. Chyba na dzień dobry… No to jeszcze raz🙂

  6. lizzardo Says:

    Jejku, Alu! Jak Ty się ślicznie szczerzysz🙂

  7. surfinia Says:

    Lizzzardo
    dzieki bogu jesteś. Juz spanikowałam. Wciskam link raz,drugi a tu NIE MA! zapomniałam, że przed moim wyjazdem coś wspominałeś o ewentualnych przenosinach…
    Hm. ja nie wierzę w jednorożce i złote trawy(chociaż w elfy-tak, ale elfy to nie jest omawiana kategoria:))))
    Za to wiem,że ay się przebić w innym kraju trzeba cięzko,bardzo cięzko pracować, wiele przypadków znam, nikt niczego nie dostał za darmo.
    Ja tez tyram tu na miejscu, w Polsce- absolutnie niczego nie dostaję za darmo i mam wrażenie,iż nie boąc się cięzkiej pracy-jakoś bym sie odnalazła i za granicą,ale to byłoby „jakoś”-nie mam takiej odwagi jak Wy…

  8. lizzardo Says:

    Surfinio, no świetnie, że jesteś🙂. Dlatego strasznie mnie irytują wypowiedzi, w których twierdzi się, że wystarczy wyjechać za granicę i rozpoczyna się sielanka, to policzek dla osób takich jak Ty, którzy pracują równie ciężko w Polsce. To oczywiste, że realia są tutaj inne i jest nieco łatwiej, ale tylko nieco, bo jak już się człowiek zaweźmie, to przynajmniej widać efekty. Poza tym wyjazd, to świadomy wybór każdej z osób, a decydując się na dłuterminowy wyjazd trzeba być przygotowanym na każdą ewentualność. Tak na marginesie, spokojnie dałabyś sobie radę, ostatnio pojawiły się ogłoszenia o naborze learzy, ze znajomością języka polskiego, najlepiej native speakerów:-))))). O tempora!

  9. Froasia Says:

    Marzę o takich czasach, kiedy wykształcenie i doświadczenie zdobyte tutaj będzie miało takie samo znaczenie w całej Europie. Może jeszcze kiedyś …

  10. lizzardo Says:

    Froasiu już niedługo – właściwie to już zaczyna się dziać:-) Siła odśrodkowa:-)

  11. confiance Says:

    krainy mlekiem i miodem płynące nie istnieją….no zobaczymy
    za 2 tygodnie wyprowadzka z 3miasta…

  12. lizzardo Says:

    Confiance, co Ty kombinujesz?😉

  13. confiance Says:

    nie kombinuję, tylko się przeprowadzam do stolicy
    emigracja zarobkowa:)
    z kraju nie wyjeżdżam, a jednak przerażająca sprawa…

  14. lizzardo Says:

    No to witamy w klubie:-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: