Nocna w sierpniu rozmowa z Cendrarsem…

  Tak – to ta cholerna zazdrość

Mnie tylko Polska i ileś tam mil wyobraźni

Ciuła się ale na te nogi chyże i wszędobylskie

Po peryferiach: za uszy i trzonki – rozładowuję wagony

Młotków i kręconych baranów – –I wali się ten Orion na nasze głowy z najwyższej góry

Tobie na „kształt ręki” – mnie na przekleństwo Sądu

Za gówniany dystych i zaklejony plakatami świat

Liczy się jeszcze kubek żytniówki i w zaroślach kurz

Kości po konwojentach – zawiasy po organach

I to echo głuche jak huba babci z Niewieścina

Jak uciec z tej zazdrości – zdrowego tego myślenia

Kiedy król mi tupie a ja mu tylko samicę                                                           dopuszczam – –

Tak – w tę dal – a oczy zdarte i podeszwy pieką

I żeby choć jaki szczyt – a to Toruń z Kopernikiem tylko

Kręci się ten świat wokół ciebie – a ty? – toś ten od                                                                        domu klucz

Siedzisz przed telewizorem – oglądasz pierwszy

człowieka                                                                      

na księżycu krok

A mnie zbrodnia – inkasent za światło i gaz

Ja mu drzwi – a on do mnie: nie bądź pan taki penderecki!

Albo przyjaciółka: kosztuje dzisiaj złotego –

a wczoraj                                                          

zawiadowca stacji Józef – za zdradę – podpalił swoje serce sztormową                                                                        zapałką – –

To już nie orion ale cynadra śmierdzącej maści

Psy – kiedyś wielcy tacy romantycy – miast wierszy w oczach

Roznoszą po ulicy plamisty swąd – to chyba z braku ogonów

Człowiekowi  ręki podać nie warto a odwrócić się do

niego                                                          

plecami niebezpiecznieI co wybrać jak nie tę dal – te nogi i chlebak

W kolejowe obcasy wejść – duże oczy – i wio w

ten                                                          

sendobry świat

W Polskę! 

1969 

Ryszard Milczewski – Bruno „Nocna w sierpniu rozmowa z Cendrarsem” z tomu „Podwójna należność” 1972

Odpowiedzi: 2 to “Nocna w sierpniu rozmowa z Cendrarsem…”

  1. marga Says:

    w 1969, dzieki Matce Naturze, jeszcze nie bylam w stanie tak myslec … smutne niebywale jest to, ze nie minelo wiele czasu i tez zaczelam sie usprawiedliwiac z mojej ucieczki … a teraz te czyny wydaja sie takie proste …

  2. lizzardo Says:

    Hm, jakby to poiedzieć, ukazalem sie w obiegu w roku wydania tego tomiku🙂 odkryłem go szesnaście lat później, wtedy brzmiał inaczej, teraz po 35 jeszcze inaczej – o przyszłości aż boję się myśleć🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: