Auschwitz Snack Bar…

 Nie używam wulgaryzmów, a przynajmniej staram się tego nie robić, ani w sieci ani w realu, ale dzisiaj puściłem najdłuższą wiązankę bluzgów w całym swoim dotychczasowym życiu. To, że nie używam nie znaczy, że nie znam. Znam, znam nawet w kilku językach. Do rzeczy jednak.Znajomi wrócili właśnie z wyprawy do naszej części Europy. Trasa obejmowała: Warszawę, Kraków, Oświęcim, Kijów, Moskwę i Tallin. Wszystko było w porządku,- zachwyceni Krakowem, Warszawą powiedzieli, że na pewno wrócą do Polski. Bardzo ciepło wspominali pobyt w krakowskim hoteliku i przesympatyczną obsługę, przy okazji natrząsając się z „góralskich oscypków”, których nigdy więcej w Krakowie już nie kupią. Tym razem panie góralki przesadziły i użyły za dużo bejcy do pokolorowania serków. Za bardzo udaną uznali również ukraińską, rosyjską i estońską część podróży, zachwalając Kijów, Moskwę i Sankt Petersburg. Na sam koniec, znajoma nieśmiało rzuciła: – Ale wiesz, w Auschwitz przeżyłam szok. – No nie dziwię się odpowiedziałem – jeszcze nie spotkałem osoby, której by się to nie przytrafiło – mając na myśli, atmosferę i ekspozycję. – To też – odpowiedziała – ale Tam w środku przy muzeum,  jest budka z hot – dogami i restauracja, a w bezpośrednim sąsiedztwie stoją hoteliki. Byłam zdruzgotana i zniesmaczona, tak nie powinno być!. Dalszy ciąg już znacie. To może od razu postawić tam cyrkową budę albo kasyno, żeby odwiedzający mogli rozładować traumę?! Byłem i w Oświęcimiu i na Majdanku i zapewniam tych co nie byli, że ochota na kiełbachę z rożna nie była jedną z pierwszych myśli po opuszczeniu tych miejsc! Nie mam już nic więcej do powiedzenia.

Odpowiedzi: 3 to “Auschwitz Snack Bar…”

  1. takajedna_ja Says:

    Byłam w Oświęcimiu lat temu 20 i do dziś nie mam chęci na kolejną wizytę. Prócz budy cyrkowej proponuję stragany z pamiątkami : szubienica, na której powieszone Hessa- model gipsowy w odpowiedniej skali, fotkę z gatunku tych co to wsadzasz tylko swoją głowę reszta jest namalowana- tu byłby szablon ze zdjęcia jednego z lokatorów w twarzowym pasiaku, a barki zamiast hot-doga powinny sprzedawać zupę z brukwi i ten brykiet co mówili nań chleb…
    TFU!!! cholera, jak znam życie ktoś naprawdę może wpaść na taki głupi pomysł!

  2. socjopatyczna_malkontentka Says:

    Takajedna_ja powiedziała wszystko, co mogłabym dodać. I jeszcze może studio tatuażu…

  3. ommanipemehung Says:

    i zgadzam sie i nie zgadzam… akurat tak sie sklada ze urodzilam sie w Oswiecimiu, a do Muzeum po raz pierwszy zabrano mnie w osmej klasie podstawowki (pozniej wielokrotnie jeszcze odwiedzalam to miejsce podczas wycieczek klasowych, a po studiach bylam tam pare razy z mezem). nie sadze zeby to znieczulilo mnie na ogrom nieszczescia i cierpienia jakie zostaly tam udokumentowane, ale rozsadek podpowiada mi ze nie mozna dac sie zwariowac. Muzeum Auschwitz nie lezy poza lecz na granicy miasteczka i wydaje mi sie ze zagospodarowanie okolicy jest jak najbardziej normalna rzecza. naturalnie wesole miasteczko, czy inne ciekawe pomysly przewijajace sie w komentarzu mojej poprzedniczki to zdecydowana przesada, ale (mimo ze niektorym sie moze to wydawac niemozliwe) sa tacy ktorzy te hot-dogi jedza. sa nawet tacy ktorzy mieszkaja przy obozie (i to nie tylko w hotelikach, ale i w domach prywatnych). juz byly pomysly o zrobieniu dookola „pasu ziemi niczyjej” i wysiedleniu tzw. Zasola – a ja wszystkich tych ktorzy ani razu nie byli w Oswiecimiu (mam tu na mysli miasteczko) a Muzeum dotyczy ich tylko przez te godzine lub dwie ktore spedzaja tam raz w zyciu, prosze o jedno: nie dajmy sie zwariowac.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: