Jestem na drugim roku. Egzamin z matematyki zdałem w pierwszym podejściu. Nie dałem sobie tylko rady ze wzorami Cramera. Niemniej, jestem z siebie dumny. Opłaciły się godziny spędzone na wgryzaniu się w całki, różniczki, wielomiany, równania liniowe i macierze. Chyba nawet przestałem się bać matematyki i ją polubiłem. Strasznie trząsłem portkami, przyznaję się bez bicia.
Teraz przygotowuję się do wyjazdu w Bieszczady. Na spokojnie.
Fala upałów – przeszła. Idzie następna. Ale nie narzekam, zimą musiałem popracować trochę na świeżym powietrzu przy minus 25 i dałem słowo, że choćby z nieba lało się roztopione żelazo, nie pisnę ani sława skargi. No i na razie dotrzymuję słowa. W końcu jedną z kategorii na tym blogu jest “W paszczy słońca” – a to zobowiązuje.
Styczeń 6, 2011 o 11:27 am |
udanego roku!