Humor poprawia mi się z dnia na dzień, natomiast ze zdrowiem nieco gorzej, ale składam to na karb zmęczenia. W pracy następuje powolne hamowanie i teraz bardziej obijam się, symulując poszukiwanie jakiegoś zajęcia.
Za oknem mrozi, przestało padać i to może też jest przyczyna poprawy nastroju.
W końcu mogę sobie poszperać w charity shopach, księgarniach i necie w poszukiwaniu ciekawych rzeczy.
Na pewno w najbliższym czasie na mojej półce znajdzie się książka Anny Politkowskiej A Russaian Diary, zaliczona do najciekawszych książek non-fiction 2007 roku oraz The Slave Ship Marcusa Redikera. Miałem okazje czytać fragmenty i bardzo mnie zainteresowały.
Dzisiaj z racji luźniejszego dnia, spędziliśmy większość czasu w pracy na luźnych dyskusjach. O mało nie spadłem z krzesła, gdy dowiedziałem się, że jeden z moich szefów jest gitarzystą zespołu Budgie, mało tego o mało nie został gitarzystą The Who, ale odrzucił propozycję. Swoją drogą, mam zaproszenie na koncert do klubu, w którym muzycy Budgie koncertują od czasu do czasu. Podyskutowaliśmy też dzisiaj sobie o innych muzykach, Davidzie Bowie, Eltonie Johnie i Pink Floyd. Co do tego ostatniego, doszliśmy do wspólnego wniosku, że żaden z naszej piątki, która uczestniczyła w dyskusji, nie do końca kuma, o co tak naprawdę chodzi w The Wall.
Przy okazji dostałem potężnego klapsa w ucho, kiedy przyznałem się, że trzy lata temu, szkoda mi było wydać dwa funty na pierwszy winylowy longplay The Police z autografami wszystkich muzyków na okładce. Też sobie tego nie mogę darować.
Ponieważ za oknami zimno, dzisiaj proponuję wycieczkę w cieplejsze miejsce razem z Pink Floyd
grudzień 12, 2007 o 7:18 pm |
[...] Original post by lizzardo [...]
grudzień 12, 2007 o 9:35 pm |
Za mała byłam jak pierwszy raz zobaczyłam The Wall – przeraziła mnie na wieki

Ciekawa zdaje się ta pozycja – Russian Diary. Może sama poszukam jak wrócę z urlopu świątecznego.
PS. czarity to dla mnie dobrodziejstwo i największa kopalnia “radości” jakiej doświadczyłam za granicą
Pozdrawiam
grudzień 12, 2007 o 9:55 pm |
4wymiar – dlatego właśnie bardziej lubię słuchać niż oglądać The Wall
Sądząc z fragmentów bardzo ciekawa książka
Czar charity
grudzień 13, 2007 o 7:48 pm |
Za to Police też masz ode mnie w ucho
grudzień 13, 2007 o 10:10 pm |
Socjo –
grudzień 14, 2007 o 6:06 am |
Szkoda tego Police, wczoraj kupiłam bilety na ich koncert w Chorzowie. Wczesniej byłam tam na Genesis i Red Hotach. Genesis pełen odjazd 3 godziny euforii w strugach deszczu z efektami specjalnymi w postaci błyskawic – dwie burze spotkaly sie nad Chorzowem.Wiara stala jak zauroczona, Phil i zespól byli rewelacyjni, a deszcz przestał padać w momencie zakończenia koncertu. Najlepszy koncert w moim zyciu.
grudzień 16, 2007 o 4:39 am |
[...] Original post by lizzardo [...]