W niedzielę na farmie cioci Eli pracują Australia, Zimbabwe, Polska, Filipiny, Nigeria i Południowa Afryka. Czasem pojawi się któraś z córek, lub któryś z synów Cioci, ale na krótko i zaczyna się stukać w głowę. No cóż przybrane dzieci cioci Eli trzymają gęby na kłódki i pokornie orzą w polu po 12 godzin. W końcu przypałętały się tutaj same, z własnej woli. Tylko wieczorem, kiedy sączą gin z sokiem malinowym, mają gdzieś to, że gin pije się z tonikiem i opowiadają sobie, o Uluru, Bulawayo i innych miejscach, do których kiedyś wrócą i będą opowiadać współplemieńcom, że gin z tonikiem to przeżytek, bo Wielki Świat pije gin z sokiem malinowym.
styczeń 28, 2008 o 11:08 pm |
elo elo i jak to smakuje/??????????????
styczeń 28, 2008 o 11:17 pm |
Ujdzie