Z natury jestem osobnikiem życzliwie nastawionym do ludzi i świata. Raczej trudno mnie wyprowadzić z równowagi, ale w tym tygodniu lista indywiduów, którym mam ochotę rzucić się do gardła wydłuża się z dnia na dzień. Coś czuję, że do urlopu się bardziej doczołgam niż doczekam go w spokoju. Najbardziej obecnie irytują mnie ludzie, którzy powodują chaos i najchętniej grupowo wysłałbym całą moją ekipę do Laosu, siebie zresztą też bym gdzieś wysłał, ale muszę czekać. Wczoraj dzień przypominał „Lot na kukułczym gniazdem” i naprawdę zakończyłem go z niewysłowioną wprost euforią. Jeszcze tylko dzisiaj, potem weekend i jeden tydzień z kawałkiem.
grudzień 7, 2007 o 12:34 pm |
[...] Original post by lizzardo [...]
grudzień 7, 2007 o 2:56 pm |
Wczorajszy wspaniały dzień zakończyłam oglądaniem “Lotu”, żeby poczuć się rażniej. Przedświąteczna atmosfera.
Pozdrawia cwirek otulony w kolorowy szlik
grudzień 7, 2007 o 10:57 pm |
Cwirku zaraziłaś mnie – optymizmem
grudzień 8, 2007 o 8:45 am |
Do Laosu powiadasz?

Ady u mnie wisi od wczoraj
Siebie tam wysyłałam, żeby nie zwariować po ekwilibrystycznych wyczynach dziadka tańczącego z piłą elektryczną w moim mieszkaniu.
grudzień 8, 2007 o 8:42 pm |
Cito – widziałem
naprawdę relaksujące