Sobota, ale niestety z weekendowego lenistwa nici – dzisiaj i jutro praca, ale już niedługo z lubością będę się oddawał słodkiemu lenistwu, wczoraj zarezerwowałem wolne na Święta i Nowy Rok, lepiej to zrobić teraz, bo nie mam zamiaru spędzać trzeciego Sylwestra pod rząd na dyżurze. Znajomy zaraził mnie muzyka z musicali, wyciaga mnie na West Side Story do Londynu, mówi że to co prezentują w Cardiff to “siedemdziesiąty siódmy garnitur” i nie warto się fatygować. Nie wiem, jeżeli już to najprędzej we wrześniu. No dobra teraz zmykam, a tak na marginesie skoro przy musicalach jestem, patrząc na ten teledysk z Moulin Rouge stwierdzam, że Tom Cruise, to kompletny, absolutnie skończony idiota i oby jak najszybciej wyprowadził się na tę swoją działkę na Księzycu:
sierpień 11, 2007 o 9:15 pm |
No muszę przyznać, że ten tekst o Criusie absolutnie trafiony
Ale wiesz… Nicole powiedziała, że wreszcie może chodzić w butach na obcasach
Uwolniona!
sierpień 12, 2007 o 5:58 am |
musicale: odkryłam ich urok na nowo, w pewen deszczowy weekend, mój absolutny namber łan to sounds of the music, a mojej rodziny to singing in the rain – możemy oglądać bez końca…
sierpień 12, 2007 o 1:14 pm |
Może i ona ładna, ale całe Moulin Rouge, to po prostu żenada. Bardzo kiepskie. Natomiast Chicago pluszki lizać.
sierpień 12, 2007 o 1:15 pm |
paluszki
sierpień 12, 2007 o 6:00 pm |
Froasiu, no widzisz, nie dosyć że ładna to jeszcze inteligentna
.
Krasavitzo – to rzeczywiście wciąga
Socjo – no cóż nie mam jeszcze wyrobionego gustu, jeśli chodzi o musicale
ale na Chicago też się oblizywałem
.
sierpień 13, 2007 o 12:01 pm |
ja tam nie lubie musicali- z reguly… ale taki jeden co sie nazywal Oh! what a night! zapadl mi w pamieci, bo super muzyka taneczna byla!
sierpień 13, 2007 o 8:36 pm |
Trochę mi wstyd ,jak pomyślę ,że swego czasu podkochiwałam się w Tomie Cruise
A musicale? Dobre obronią się ZAWSZE!
sierpień 13, 2007 o 10:05 pm |
Kasiu, ja też dopiero zaczynam poznawać ten gatunek, nie miałem pojęcia że tyle przebojów pochodzi z musicali, teraz nadrabiam
Surfinio, nie się co wstydzić
No właśnie.