Za mało czasu aby się bać…
Nie możesz przejść Ciemności – bierzesz ją
Na plecy – a straciwszy wszystko – szukasz
Swego nekrologu w gazetach –
W sukurs przychodzi kolega – intelektu -
Alista: mówi – trzeba sie poduczyć – żyć
To jeszcze nie To – więc jasniej:
Wchodzi się na najwyższy komin w mieście
Grudziądz – i skoczyć nie skoczyć: liczy…
Mając przed sobą areszt lub śmierć
Z pierwszego można się wykupić
Drugą należy wykpić… – uskoczyć na Słońce?
A najlepiej to obcemu sypać piasek
na trumnę – nie w oczy niepewne –
Ale obcy to kto? – wolny – sobiejucha – myśliciel?
Tajemny chodowca ku-ludzkich piranii?
Tak stojąc na najwyższym kominie w mieście
Grudziądz – gdy w dole lipcowej lipy lipa…
Na lewo okiem – a na prawo łokciem –
Skoczysz – jak w przesyłce poleconej kiwi -
I rozejdzie się po kościach strachu ukwiał
Do rymu ci ludowo zrazu: “kłaki koło sraki” – zaszumią
I za dużo czasu będzie na… – spać!?
Ryszard Milczewki – Bruno “Pod nieobecność” z tomu Dopokąd (1974)
lipiec 26, 2007 o 2:45 am |
ha! mam cię!
lipiec 26, 2007 o 6:35 am |
uhm
)))
lipiec 26, 2007 o 11:56 am |
Ale obcy to kto?
No właśnie…