Pod nieobecność

By lizzardo

Za mało czasu aby się bać…

Nie możesz przejść Ciemności – bierzesz ją

Na plecy – a straciwszy wszystko – szukasz

Swego nekrologu w gazetach –

W sukurs przychodzi kolega – intelektu -

Alista: mówi – trzeba sie poduczyć – żyć

To jeszcze nie To – więc jasniej:

Wchodzi się na najwyższy komin w mieście

Grudziądz – i skoczyć nie skoczyć: liczy…

Mając przed sobą areszt lub śmierć

Z pierwszego można się wykupić

Drugą należy wykpić… – uskoczyć na Słońce?

A najlepiej to obcemu sypać piasek

na trumnę – nie w oczy niepewne –

Ale obcy to kto? – wolny – sobiejucha – myśliciel?

Tajemny chodowca ku-ludzkich piranii?

Tak stojąc na najwyższym kominie w mieście

Grudziądz – gdy w dole lipcowej lipy lipa…

Na lewo okiem – a na prawo łokciem –

Skoczysz – jak w przesyłce poleconej kiwi -

I rozejdzie się po kościach strachu ukwiał

Do rymu ci ludowo zrazu: “kłaki koło sraki” – zaszumią

I za dużo czasu będzie na… – spać!?

Ryszard Milczewki – Bruno “Pod nieobecność” z tomu Dopokąd (1974)

Odpowiedzi: 3 do “Pod nieobecność”

  1. krasavitza mówi:

    ha! mam cię!

  2. lizzardo mówi:

    uhm :-) )))

  3. socjopatyczna_malkontentka mówi:

    Ale obcy to kto?
    No właśnie…

Dodaj komentarz